niedziela, 3 stycznia 2016

Prolog



PROLOG
Ciemność. W oddali widać tylko cień. Szum wiatru wtapia się i razem z pohukiwaniem sów tworzą orkiestrę, orkiestrę grającą tajemniczą pieśń. Rozbrzmiewające odgłosy nadchodzących kroków są jedynym dźwiękiem  psującym ten nastrój. Wyłania się mała postać. Jedno spojrzenie w stalowe oczy wystarcza, by w nich utonąć. Platynowe kosmyki wyłaniają się za czarnego kaptura, chowając twarz chłopca. W niewidocznym kącie budynku siedział starzec, a wokół niego gromadziły się dzieci.
­-Kiedyś dawno, dawno temu, może dziesięć, a może trzydzieści lat już minęło, ale na pewno było to za moich czasów. Żyło tutaj małżeństwo, mieli syna, który miał sześć lat. Nie byli to jednak tutejsi ludzie. Razem z ich przyjazdem do miasta wdarła się jakaś tajemnica. Ludzie zaczęli się inaczej zachowywać, stali się dla siebie aroganccy i wredni, tak jakby nagle ich serca zwabiła śnieżna i szara zima. Ci którzy byli dotąd radośni i cieszyli się z każdej drobnostki stali się nieszanującymi nic gburami, widzącymi wszystko w negatywnych kolorach. Nikt jednak nie wiedział dlaczego tak się dzieję. W całym miasteczku została tylko jednak dziewczynka potrafiąca oprzeć się tej dziwnej sile. Mimo tego, że rodzina trzymała się na uboczu i tak sunno różne wyjaśnienia tej sprawy. W jednej chodziło o czarną magię w innej zaś o zjawiska paranormalne. Każda była niezrozumiana, ale zawierała tez w sobie ziarnko prawdy. Nikt nie wiedział, że rodzina miała jeszcze jednego syna, Algeta. Alget był młodszy, ale za to bardzo ufał ludziom, wraz z jego zniknięciem wszystko wróciło do normy, miasto znowu odżyło i wszystko wydawało się być normalnie. Pozostało jeszcze pytanie co się stało z chłopcem. Dzisiaj jestem jedną z niewielu osób znającą tą odpowiedz i przestrzegającą inne dzieci. Może i ty znajdziesz odpowiedz samodzielnie zagłębiają się w ta nieprawdopodobna historię. A teraz rzucę trochę kolorowego światła, a może jeszcze bardziej wszystko poplączę.
`.`.`.`.`
11 marca 1968 r. Madison USA
Minął rok odkąd on zaginał, nikt nie wie co się z nim stało, nikt oprócz mnie. Kazał mi żyć dalej i nic nie zmieniać, ale czy ja tak mogę, mam dopiero siedem lat, a dowiaduję się takiej dziwnej prawdy. Jest jeszcze ona. Jedyna osoba z która mogę o tym porozmawiać. Czuje się przy niej inaczej, mogę być na prawdę sobą. Nie muszę nikogo udawać. Ona też zna część prawdy. Na początku w to nie wierzyła, ale szczerze nie dziwię się jej. Jednak cały czas jest i mnie wspiera, mówi, ze to nie moja wina. Chciałbym jej wierzyć, lecz nie potrafię. Ona chyba to wie, bo cały czas stara się mnie przekonać. Czuję się dziwnie jakby jakieś złe moce wdarły się do mojej głowy i kazały podbić cały świat. To uczucie nie do opisania. To cos niedobrego, ale nie mam siły się temu przeciwstawić, Mam nadzieje, że się mylę i to nie  to o czym myślę, bo jeżeli to jest jednak to już długo tak nie wytrzymam, stracę siłę, a wtedy to on nade mną zapanuję. Będą działy się złe rzeczy które mogą zniszczyć wiele i zostaną długo zapamiętane.
`.`.`.`.`
1 września 1972 r. Londyn Dworzec King Cross
Jadę tam. Od pięciu lat go powstrzymuję, lecz już nie mam siły. To walka ze samym sobą. Wytrzymałem tylko dzięki niej. Stara mi się pomóc, ale i ona już nie wytrzymuje, traci swojego ducha walki. W końcu ile można komuś pomagać. Wie, ze jest moim światłem w tym ciemnym tunelu. Jest tu ze mną i tez się tego boi. Zaraz ruszymy, może chociaż tam odpocznę, a on da spokój.
Przecież kiedyś musi być dobrze.
`.`.`.`.`
2 września 1972 r. Hogwart
Myliłem się…
Jest jeszcze gorzej, on jest coraz silniejszy. Jeszcze trochę i mnie opanuje, nie mam już siły.
BŁAGAM IDŹ STĄD…
DAJ MI JUŻ SPOKÓJ…
`.`.`.`.`
19 czerwca 1979 r. Hogwart
Koniec. Już tu nie wrócę, a on dał mi wreszcie spokój. Pierwszy raz od siedmiu lat go nie czuję, ale to tylko chwilowe, zaraz wróci ze zdwojona siłą i mną zawładnie od nowa. Teraz będę cieszył się wolnością w końcu to już ostatnie chwile tutaj. Ostatni dzień tej przygody i ostatni dzień mnie…
`.`.`.`.`
23 czerwca 1979 r. Oslo
Już wiem czemu wtedy opuścił moje ciało i dał mi na te parę dni wolną rękę. Jeszcze nie wrócił, a to dobry znak. Ale ja głupi musiałem zrobić to czego on ode mnie oczekiwał. Istnieje jeszcze ta przepowiednia, do której właśnie dopuściłem, a będzie miała straszne konsekwencje. Nic nie mogę zrobić, on mi na to nie pozwoli. One będą zagrożone, i nic nie będę mógł zrobić bo to będzie szansa dla niego. Muszę ją jakoś ostrzec jeszcze nie wiem jak, ale to zrobię. Znienawidzi mnie, a już na pewno gdy dowie się o niej. Chciałbym być teraz przy niej i ją wspierać, ale nie mam takiej szansy. Zemszczę się za to, on może być tego pewny. Pożałuję, że miesza się w moje życie i je niszczy. Jest jeszcze sprawa tego co zrobiłem. Mam nadzieje, że mimo to ja pokocha i się nie załamię przez to, że tak będzie przypominała mnie. Nadchodzą ciemne czasy i większość tego będzie moja winą, ale nie dam rady go długo już powstrzymywać. Czuję jego zamiary. Chcę ich zabić moimi rękami, żebym czuł się winny i już nie miał siły do życia, żebym oddał mu moje ciało, a on miał wolną rękę. Jeszcze trochę go powstrzymam, musze inaczej on to zrobi, a ja nie nazywam się…
Aaaa… to koniec.
On nie dał rady, już wkrótce się przekonacie.
Oni nie żyją buahahahah
`.`.`.`.`
Możesz uznać, że to historia nie dla Ciebie, ale to mnie nie zdziwi, bo to moja historia. Opowiem o tym jak widzę i  czym jest dla mnie miłość oraz przyjaźń. Życie było dla mnie trudne szczególnie po tym jak dowiedziałam się prawdy. Ale teraz żyje inaczej czuje się jak księżniczka swojej własnej bajki. No właśnie, ale czy nie każda dziewczynka chciała być kiedyś królową i znaleźć swojego księcia na białym koniu. I ja miałam takie marzenia, ale do ich spełnienia jeszcze daleka droga. Czy mam szansę je spełnić jeszcze nie wiem, ale na pewno będę walczyła o lepsze jutro, bo jeżeli nie teraz do kiedy? Trzeba wierzyć w to co robimy i brnąc dalej aż do spełnienia i stwierdzenia, że wszystko co chciałam w życiu właśnie się osiągnęło. Mam jeszcze na to czas i ochotę chociaż patrząc na to ile w moim życiu się wydarzy, będę miała chwile zwątpienia i naiwności, ale przecież trzeba wierzyć
Bo zawsze po deszczu wychodzi przecież słońce.
Tego trzeba się trzymać i wierzyć, teraz idę znaleźć mojego przystojnego księcia, co prawda jak na razie to na czarnym koniu i złym charakterze, ale i on się zmieni, w końcu każda bajka ma swój Happy End, oby i mnie to nie ominęło. A teraz zapraszam Cię do zapoznania się z moja własna bajką.



(~~~~~~) 

Witam, zaczynam swoja historie i mam nadzieję, że was zachęciłam do zostania ze mną na dłużej. Rozdział pojawi się w przeciągu dwóch  tygodni.
pozdrawiam Oldenia Malfoy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz